środa, 31 grudnia 2014

Intruz

Nazwisko Stephenie Meyer zna chyba każdy. Przecież nastała era przystojnych, kiczowatych wampirów z toną żelu na włosach i piękną cerą. W dodatku te zakazane miłości... W sumie, nic dziwnego, że wielu spogląda na "Zmierzch" z pewną dozą litości i rozbawienia. W tej chwili wstaję ja - i twardo przekonuję, że książki tej autorki nie są tak tragiczne, jak filmy.

Nie, nie mam zamiaru pisać o Zmierzchu. Ten etap mam już dawno za sobą, z resztą nie były to książki, które długo zapadają w pamięć. Oczywiście, są fajnie - znacznie lepsze niż film. Powiedzmy sobie szczerze, że Przed świtem faktycznie należała się nagroda najgorszego filmu. Wszyscy byliśmy tym już przejedzeni, a i reżyserowie, aktorzy i cała reszta nie dali sobie rady z lepszym przedstawieniem książki. Jeżeli chodzi o Intruza, jeszcze nie zdążyłam obejrzeć wersji filmowej. Sądząc po komentarzach, nic ciekawego mnie nie omija.
   Wyobraźcie sobie mieć kogoś obcego w głowie. Dosłownie. Dzielicie z nim ciało, porozumiewacie się myślami, musicie znosić jego ciągłą obecność. Jak dla mnie, brzmi to strasznie. Siedzieć we własnym ciele i nie mieć nad nim kontroli! Niestety, główna bohaterka stała się takim intruzem. Należy do gatunku dusz, które żyją wyłącznie dzięki żywicielowi. Podbili wiele światów, teraz przyszła kolei na Ziemię. Niestety, ludzie okazali się być zbyt rozemocjonowani i szybko się okazało, że zawładnąć ich umysłami będzie znacznie trudniej. Na taki właśnie problem natknęła się Wagabunda - dusza, która zwiedziła znacznie więcej planet niż jej przeciętna koleżanka. Teraz dostała ciało jednej z ostatnich ludzkich dziewczyn - Melanie. Szybko się okazuje, że dziewczyna jest twarda i buntownicza, i nie da się zapomnieć. Obie dziewczyny jednak zaprzyjaźniają się, gdy na ich drodze staje Łowczyni - kobieta, która próbuje wyłapać wszystkich rebeliantów. Dusza ma jej w tym pomóc, Melanie ciągle protestuje. Zdają sobie sprawę, iż obie jej nienawidzą, więc... uciekają prosto do kryjówki ostatnich ocalałych, gdzie pragną odnaleźć ukochanego Mel oraz jej młodszego brata.
    Brzmi ciekawie, prawda? Powieść jest ładna, rozbudowana, pomysłowa i... całkiem zepsuta. Rozczarowałam się gorzko, chłonąc lekturę strona za stroną. Autorka zbudowała nieprawdopodobnie rozbudowany świat przedstawiony. Jego opisy są interesujące i wciągające, a jednak... ciągle zgrzytało mi to po zębach i wchodziło między nie. Czułam się oszukana, kiedy okazało się, że ten fantastyczny Intruz jest zwyczajną powieścią młodzieżową. Gdybym przeczytała ją dwa lata wcześniej, byłabym wniebowzięta. Niestety, teraz straciło to dla mnie urok. Musiałam męczyć się z miłością Mel i Wandy (inaczej Wagabundy), bo przecież kochały dwóch innych mężczyzn. Jasne - nie brakowało akcji, chociaż było jej ciut za mało w tak sprzyjających okolicznościach. Za to bardzo polubiłam główną bohaterkę, Wandę. Jest oryginalna jak na ten gatunek. Ma dobre serce, nigdy nie myśli o sobie, lecz o innych, długo nie może zdać sobie sprawy, którego naprawdę kocha. Ziemia wywołała w jej myślach zamęt. Chociaż tyle już zwiedziła, nigdy nie była na tak barwnej, bogatej w doznania planecie. Z drugiej strony, Stephenie Meyer ukazuje wady ludzkości, zwłaszcza nasze skłonności do przemocy, a my nie możemy im zaprzeczyć. Reszta bohaterów również jest niczego sobie. Idealnie dopełniają tę książkę... choć ja nadal rozpaczam, że jej tematem było akurat to, a nie tamto.

Patrząc obiektywnie, muszę postawić 3/5. Chociaż chciałabym więcej, po prostu nie mogę. Czuję się za bardzo rozgoryczona. Pokochałam Wandę. Zasłużyła na bycie bohaterką, tak jak ja zasłużyłam na bogatszą lekturę. Jak zwykle, zakończenie było najciekawsze. Pomimo tego, jestem mile zaskoczona. W sumie, spodziewałam się czegoś tak samo melodramatycznego jak romans Belli z Edwardem. To jest ten jeden, wielki plus - w książce nie ma przystojnych wampirów. Są za to piękne dusze oraz ich niezwykłe uczynki. Cieszę się, że książka stoi na mojej półce, bo zawsze mogę po nią wrócić i jeszcze raz przemyśleć, czemu stała się tak błahostkowa pomimo mil dobrej fabuły.
/Yori

Oryginalny tytuł : The Host
Autorka : Stephenie Meyer
Wydawnictwo : Wydawnictwo Dolnośląskie
Ilość stron : 556
Gatunek : sci-fi, romans, młodzieżowe

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz