środa, 10 grudnia 2014

Rekin z parku Yoyogi

Z pewnością, rekin leżący w parku jest dziwnym zjawiskiem. Wyobrażacie sobie pójść na spacer i spotkać takiego na zielonym trawniku? Skąd się wziął? Przecież nie mógł spaść z nieba...? A jednak.


Opisywałam już Japoński wachlarz Joanny Bator. Książka niezwykle mnie zainteresowała, nie tylko ze względu na tematykę, ale również przez ciekawy język autorki. Nic więc dziwnego, że sięgnęłam po Jej kolejne dzieło. Tym razem jakby trochę inne, uderzające z drugiej beczki. Rekin z parku Yoyogi nadal odnosi się do Japonii, aczkolwiek opisy nie skupiają się na pierwszych wrażeniach "zielonego" obcokrajowca, który znalazł się w całkiem nowym, dziwnym otoczeniu oraz masy ludzi poubieranych w garnitury. Teraz jest to książka mówiąca o Japonii jako ludziach i ich duchu, wypełniona przemyśleniami oraz przeżyciami samej autorki. Niektórzy mogą się tym zgorszyć. "Eee, a ja szukałem czegoś więcej". Dla takich mam słowa otuchy - żeby poznać ten kraj, trzeba najpierw zrozumieć ludzi i ich zachowania.
   W poprzedniej książce urzekły mnie rozdziały poświęcone szczególnie jedzeniu oraz szczegółowym opisom nowego otoczenia. Była to dla mnie prawdziwa uczta, bo dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, o których nigdzie indziej bym nie słyszała, a mimo to autorka potrafiła poruszyć moją część siebie, która nadal kocha Kraj Kwitnącej Wiśni. Jeżeli miałabym wybrać ulubioną część "rekina" to byłoby problem. Książkę pochłonęłam szybko, strona za stroną, słowo za słowem. Nim się oglądnęłam, doszłam do połowy i szybko ją przekroczyłam. Joanna Bator zgrabnie łączy te wszystkie lata swojego doświadczenia i opisuje je z humorzastą nutką. Porównuje Japonię z Polską, ludzi z innymi ludźmi zza granicy, którzy są nam bardziej bliscy. Posunie się nawet do szczerych stwierdzeń na nasz temat - rodaków. A mimo to, książka w żadnym stopniu nie jest odpychająca. Wciąga nas w ten inspirujący, japoński świat niczym wędkarz tłustego tuńczyka. Nic się przed nią nie ukryje. Ani las samobójców, ani najdroższa restauracja sushi, ani nawet tokijskie psy, czy choćby tak bardzo powszechna wśród wszystkich otaku Akihabara. Jednak, tak jak wcześniej wspomniałam, autorka przede wszystkim oddaje nam ludzkie zachowania. Szczerze wypowiada się na temat pracowitych Japończyków, którzy nawet po tragedii z 2011 roku zebrali się w sobie, by zacząć wszystko od początku. Japończycy nie doszukują się przyczyny, lecz wstają, otrząsają się i ruszają to posprzątać.
   Za tymi wszystkimi tematami, za tą nieprzebytą przez obcokrajowców Japonią, ciągną się jednak cienie. Nie mówię tylko o tym potwornym trzęsieniu ziemi, które odcisnęło na autorce tak piętno i przechadza się po książce niczym cień. Warto zgłębić się w temacie Godzilli, która według Norihiro Kato jest odzwierciedleniem powojennej Japonii. Można przeczytać o "biednej starej ciotce", którą każdy z nas nosi na ramionach (w nawiązaniu do japońskiego pisarza Murakamiego), o zamkniętych na świat rzeczywisty, trochę zdziecinniałych mężczyznach, którzy spędzają długie popołudnia w Akihabarze fotografując urocze pokojówki. To wszystko i jeszcze więcej zawarte właśnie w tej niepozornie wyglądającej książeczce.

Oczywiście stawiam 5/5, bo jak inaczej? Po pierwsze, jest to akurat to, co mnie interesuje. Po drugie, brak mdławych, oprawionych w stereotypy opisów. Sama świeżość i dobre wrażenia. Po trzecie, jest to właśnie książka Joanny Botor. Choć przyznaję, iż nie czytałam niczego więcej poza "rekinem" i "wachlarzem" to strasznie Ją polubiłam i chętnie sięgnę po więcej. Może trochę zazdroszczę, że ma możliwość mieszkania w kraju, o którym mogę jedynie pomarzyć lub wybrać się na tygodniową wycieczkę, która oprócz niezapomnianych wrażeń nic mi nie da. Chciałabym poznać tych zamkniętych w sobie, grzecznych do bólu ludzi. Ale co poradzić? Pozostaje mi tylko czytać tak dobre książki i wyobrażać sobie Japonię własnymi oczami.
/Yori

Autorka : Joanna Bator
Wydawnictwo : W.A.B
Liczba stron : 235

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz