Kupno "Zwiadowców" było chwilą rozterki. Widziałam tę jakże długaśną serię i zaraz odwracałam wzrok, raczej niezainteresowana. Żałować? Nie żałuję, bo książka całkiem miła dla oka, choć porównanie do "Władcy Pierścieni" jest trochę zgubne.
Will to zwyczajny chłopiec. Może trochę zbyt niski i chuderlawy, by nadawał się do swojej wymarzonej szkoły rycerskiej, bo nie oszukujmy się - aby zostać rycerzem, trzeba mieć krzepę. Na szczęście chłopak też coś potrafi, jak choćby skradać się oraz szybko wspinać po niemalże każdej ścianie. Te niebywałe umiejętności dostrzega Zwiadowca Halt i zabiera Willa do siebie - na ucznia. Od tego czasu chłopak szkoli się i robi duże postępy w wielu dziedzinach: w odnajdywaniu tropów, strzelaniu z łuków, zlewaniu się z otoczeniem. Wszystkim, co potrzebne jest Zwiadowcy, którego zadaniem jest śledzenie oraz znajdowanie ciekawych lub pożytecznych informacji dla dobra całego państwa.
Will nigdy nie miał nazwiska, więc nie zna swoich rodziców. Wychował się pod pieczą barona Aralda wraz z czterema innymi wychowankami. Jednym z nich jest Horace, naturalny wróg Willa. Udaje mu się dostać do Szkoły Rycerskiej, odkąd śledzimy również jego losy. W którym momencie tych dwoje znów się spotka i pokona nienawiść w dziwaczny, aczkolwiek waleczny sposób.
Tak mniej więcej rozwija się fabuła. Nie spodziewałam się niczego wielkiego po tak małej objętościowo książce oraz dużej czcionce. Szczerze powiedziawszy, to podeszłam do tej lektury z niejakim dystansem. Faktycznie, daleko mu do "Władcy Pierścieni" jakie porównanie postawił mu Limelight na okładce książki. Chociaż powodów do narzeka również nie jest wiele. Przede wszystkim książeczka jest napisana w bardzo fajny, przejrzysty sposób, który nie utrudnia nam w żadnym wypadku lektury. Opisy są żywe oraz szczegółowe, John Flanagan zna się na rzeczy i wiedział jak to rozpisać. Historia Willa jest na swój sposób niezwykła, pełna tajemnic. Wierzę, że wciągu kilku tomów zacznie się ładnie i ciekawie rozwijać. Jestem pewna, że po nie sięgnę. Świat przedstawiony jest równie ciekawy, choć po czytaniu setnej książki z czasem około średniowiecznym czuję jedynie monotonnie. Jedyne, co w jakiś szczególny sposób wyróżnia się z tej jakże ciekawej, lecz zwyczajnej książki to bohaterowie. Sam Will nie jest typowym stereotypem głównego bohatera fantasy. Owszem, jest wyszczekany i ciekawski wszystkiego co go otacza, jednak potrafi się uczyć i słuchać nauczyciela. Jest grzeczny, spostrzegawczy, ale wcale nie nudny. Czytając książkę, uczymy się wraz z nim. Jego przyjaciele z przytułku również są osobowościami ciekawymi. Jenny to wiecznie rozradowana dziewczyna o dużym apetycie, która nie mogła się nie dostać do Zamkowej Kuchni. Alyss, rówieśniczka Willa to prawdziwa młoda kobieta: opanowana i spokojna. Nic dziwnego, iż Mistrzyni Służb Dyplomatycznych przyjęła ją na termin. Sam Halt jest postacią tajemniczą. Zalicza się raczej do tych "wrednych nauczycieli", a jego cynizm potrafi wręcz ubawić. Oczywiście bohaterów jest wiele i nie można któregoś nie polubić.
Trudno jest mi wystawić jakąkolwiek ocenę, ponieważ to dopiero I tom. Oczywiście, będę stała się zrecenzować kolejne, ale na tę chwilę stawiam 3/5. Trochę więcej niż połowa. Książka jest naprawdę miła, t.zn. idealna dla lubiących ten gatunek i zaczynających z nim, ponieważ jest prosta, a jednocześnie nie nudzi. Z drugiej strony, to książka jakich wiele - po prostu do czytania.
/Yori
Tytuł oryginału : Rangers Apprentice. The Ruins of Gorlan
Autor : John Flanagan
Wydawnictwo : Jaguar
Liczba stron : 319
Gatunek : fantasy, przygodowe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz