Odkładam książkę i opieram swoje dłonie o kant stołu. Obie, trochę już opalone, z pomalowanymi paznokciami. Myślę sobie o bohaterze "dłoni" oraz tym, czego został pozbawiony. Nie przez własną głupotę, jak to się nieraz zdarza. Nie wszedł na słup wysokiego napięcia, nie stracił nic w wypadku. Taki się po prostu urodził. Bez prawej dłoni.
Powieść Michała Dąbrowskiego wywarła na mnie niemałe wrażenie. Przede wszystkim dlatego, że jest to moje pierwsze zetknięcie z człowiekiem - tutaj bohaterem tej książki - kalekim. Po drugie naprawdę podziwiam autora, za odwagę opisania swoich przeżyć, gdyż "dłoń" to niejako jego biografia. Mój światopogląd osoby zdrowej zderza się z jego, jednakże nie jest to chłopak, a następnie mężczyzna, który usiadłby i użalał się nad sobą. Pragnie jedynie, by ludzie nie zwracali uwagi na jego "braki". Dłoń w tej powieści jest symbolem tego, co bohater utracił, ale co jednocześnie cały czas mu towarzyszy. Nie brakuje mu nic, poza samoakceptacją. Długo zajmuje mu dojście do tego, ale wszyscy wiemy, że do pewnych rzeczy trzeba dorosnąć. Oczywiście, na drodze do tego stoją mu ludzie, poczynając od samych rodziców, poprzez nadopiekuńczych krewnych i bezlitosnych rówieśników, a kończąc na kobietach oraz bezdusznych pracodawcach. To my - ludzie, którym nic nie brakuje - często stoimy na drodze do samoakceptacji. Inność przyciąga naszą uwagę jak magnez, a w obliczu tego nie wszyscy potrafią się skromnie zachować. Wielu też nie rozumie, że "inni" wcale nie są inni. Są tacy jak my, tyle, że ich dotknęło pewne nieszczęście...
Narracja przyciąga uwagę, książka z całą pewnością jest emocjonalna. Nie wiem, co jeszcze mogłabym dodać. Cokolwiek opisać, co zachęciłoby lub zniechęciło do przeczytania książki. Ani tym bardziej, w jaki jeszcze sposób wyrazić własną opinię. Myślę, że zamiast recenzji, pozostawię po prostu owy komentarz.
Tytuł : dłoń
Autor : Michał Dąbrowski
Wydawnictwo : wnk
Ilość stron : 202
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz