piątek, 23 września 2016

Elita

Czy któraś z nas nie chciała chociaż raz w życiu zostać księżniczką? Nawet jako mała dziewczynka? Wtedy pewnie nie myślałyśmy, iż za bogatym życiem, pięknymi sukienkami i wyśmienitymi ciastami kryją się sprawy państwa oraz wszelkie niebezpieczeństwa. W takim razie, pozycja ta traci już nieco na swojej atrakcyjności... Zwłaszcza, jeśli to my musimy zabiegać o łaski księcia, a nie odwrotnie.


  Jakiś czas temu, już dość długi (bo nie mogłam znaleźć następnych części w księgarni) rozpisywałam się na temat Rywalek autorstwa Kiery Cass. Powiedzmy sobie szczerze - byłam oczarowaną tą książką, ponieważ mile mnie zaskoczyła. Spodziewałam się mdłej fabuły, tak stereotypowej dla powieści młodzieżowej. Zastałam natomiast historię dziewczyny, która została przyjęta do Eliminacji dzięki którym książę wybierze sobie żonę. Z początku faktycznie nieco niepozorna i prosta, przerodziła się w interesującą wojnę uczuć, emocji i akceptacji Americi będącej "marną" artystką wśród wyżej postawionych dziewcząt. Tym, którzy nie przeczytali pierwszej części i obawiają się spoilerów - nie polecam czytać recenzji. Bez nich się nie obejdzie.
   Skoro pierwsza część zrobiła na mnie takie wrażenie, tym dotkliwsze było moje rozczarowanie. W dodatku na całej linii. Nie dość, że spodziewałam się akcji na pozór Rywalek, to długo szukałam tej Elity. Wreszcie się do niej dosiałam i... zastałam wyłącznie jeden wielki monolog Americi o jej zagubionych emocjach (w przenośni). Nawet nie bardzo wiem, jak opisać fabułę. Właściwie, to cała książka traktuje wyłącznie o tym, jak dziewczyna zbliża się to do księcia Maxona, to oddala, bądź ucieka w ramiona byłego chłopaka, który ją z resztą wcześniej porzucił. To była pierwsza zgroza. Zwłaszcza dla mnie - osoby, która wprost nienawidzi podobnych melodramatów. Całość wygląda po prostu tak, jakby autorka nie mogła się zdecydować, co chce począć z naszą biedną główną bohaterką. Owszem, zdarzyły się lepsze sceny, jak chociażby bal halloweenowy, czy całe to zaangażowanie Ami w przyjazd gości z Włoch, a nawet pewna kara, która została wymierzona jednej z dziewcząt uczestniczących w Eliminacjach. Nieco ożywiły książkę, ale nie do końca... Wszystko to popsuła niezwykła w moim odczuciu pobłażliwość oraz dziwaczne rozgoryczenie Americi. Czasami już nie wiedziałam, o co jej chodzi i czemu ciągle się waha. W dodatku bohaterzy zostali przedstawieni z całkiem innej perspektywy niż w poprzedniej, pierwszej części. To pewnie jakiś plus, bo każdy ma strony mocne i słabe. Jest dobry i zły na swój sposób. Mimo wszystko, można to było przedstawić w sposób różny, nie tylko biało-czarny. A jeśli chodzi o wspomnianą pobłażliwość to pani Cass nieco przesadziła z wyrozumiałością dla swoich bohaterów, ponieważ Ami potrafiła wybaczyć wszystko i wszystkim. Po jakimś czasie zaczęło mnie to jednak nudzić...
   Recenzja nie wygląda zbytnio pozytywnie, jednak powieść ma dobre strony. Nadal plusem zostaje America (poza tą pobłażliwością oraz rozterkami to silna i odważna z niej dziewczyna, potrafi się nawet postawić ogólnie panującym zasadom), wszelkie opisy bajecznych sukni, czy przedstawienie atmosfery panującej w zamku. W Elicie więcej również mamy historii, która zgrabnie przedstawiona jest znakomitym tłem dla rozgrywającej się akcji i dodaje pewnej tajemniczości. Nie można zatem uznać książki za totalnego gniota, bo istotnie nim nie jest. Szybko się czyta, okładka pobiła tę z pierwszej części i ślicznie wygląda na półce. Można zatem powiedzieć, że z przeczytania jej jestem zadowolona, aczkolwiek troszkę żałuję aż tylu wydanych pieniędzy (choć seria ta nie należy do szczególnie drogich). Zanim kupię ostatnią część, jeszcze się zastanowię. Oczywiście mile będzie poznać zakończenie trylogii (nie orientuję się, czy następne części również należą do Rywalek). Zanim się za to zabiorę, trochę odsapnę. Póki co, moja lista pełna jest lektur szkolnych, ku mojej... oczywistej zgrozie.


Tytuł oryginału : The Elite
Cykl : Selekcja
Autorka : Kiera Cass
Wydawnictwo : Jaguar
Przekład : Małgorzata Kaczarowska
Ilość stron : 328

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz