Kolejna idealna okazja do nabycia książki? Duże przeceny w księgarniach. Dla tak zaczytanego człowieka jak ja, to wielka pociecha (+ ulga dla portfela). Pognałam do Empiku, spragniona nowości. Oczywiście, te poczytne, rozchwytywane książki nie są przecenione, albo zaledwie kilka procent. Zatem w gąszczu pięknych, lśniących okładek znalazłam jedną powieść, jedną jedyną o połowę tańszą. Nie myliłam się. Te pięćdziesiąt procent mniej wcale nie zaważyło na jakości książki.
"The Witch Hunter" zapowiadało się całkiem ciekawie... długo ciekawie. Z początku mocno zniechęciła mnie wolno tocząca się akcja. Ponad to można wyczuć, że jest to debiutancka powieść Virginii Boecker. Styl jest nieskomplikowany, szybko się czyta (zasługą pewnie jest również duża czcionka). Nie powala na pierwszy rzut oka. Zwłaszcza główna bohaterka, która wielokrotnie mnie irytowała. Na ogół nie ufam książkom pisanym w pierwszej osobie przez kobiety. Nie opieram się tutaj na żadnych stereotypach, lecz doświadczeniu. Podobne powieści wydają mi się strasznie melodramatyczne lub przesadzone w uczucia. Pewnie dlatego, zanim zaczęłam czytać, wzięłam głęboki wdech i przygotowałam się na najgorsze. Jednakże Boecker bardzo mile mnie zaskoczyła! Otóż Elizabeth, poza tym, że jest roztrzepana i totalnie wpatrzona w przyjaciela o chorych ambicjach (nie oszukujmy się - w urodzie też), to jest silna i pomysłowa. Ma siłę w rękach, nie boi się jej używać do ochrony własnego życia. Chwała jej za to, że nie jest taką słodką owieczką jak wiele młodzieżowych bohaterek. Ale przecież musi być silna! Jest Łowczynią, poluje na czarownice, czarodziejów, jasnowidzów, nekromantów, demonologów oraz innych ludzi/podejrzanych istot, które pałają się zakazaną w królestwie magią.
Wychowana przez żelazne treningi strasznego Blackwell'a, całkowicie oddana królowi, zostaje przyłapana na posiadaniu zakazanych, trujących ziół. Całkiem przez przypadek. Trafia do więzienia, uznana za zdrajczynię, gdzie o mało nie umiera przez gorączkę, czekając na przyjaciela. Zamiast niego, z odsieczą rusza jej najbardziej poszukiwany czarowniej w państwie - Nicholas Perevil. Jakie to musi być uczucie dla dziewczyny, która szukała go przez ostatnie lata wyłącznie po to, by postawić go na płonącym stosie? Z początku przestraszona, zdezorientowana Elizabeth szybko jednak przekonuje się do przyjaciół jak i samego czarodzieja. Wraz z nią poznajemy pyskatą, wredną Fifer, wiecznie uśmiechniętego George'a oraz uzdrowiciela o niesfornej fryzurze - John'a. Przyznam, że ich nie da się nie lubić.
Po tym, jak już akcja wreszcie się rozkręci, książka wciąga. Dzięki dużej czcionce, szybko przechodzimy ze strony na stronę, pokonujemy następne rozdziały i nagle już kończymy. Bowiem fabuła się rozszerza. Zaczyna się coś dziać, w dodatku całkiem sporo. Autorka stworzyła magiczny świat przedstawiony (co wyszło jej znakomicie), a następnie zgłębia nas w jego tajemnice. Nimfy, zjawy, kolorowy jarmark, legendy. To wszystko jest świetną ucztą dla każdego fantastyka. Dla mnie też była, dlatego tak mile wspominam "Łowczynię". Myślę także, że każdy kto lubi Jaguara, znajdzie tutaj swoje klimaty (znani są choćby ze "Zwiadowców", chociaż równie przyjemny jest "Grim").
Kolejnym plusem jest nie najlepsze, ale jednak dobre zakończenie. Gdy tylko autorka odkrywa przed nami sedno sprawy, okazuje się to zbiorem kilku rozwiniętych wątków prowadzącym ku jednemu, logicznemu rozwiązaniowi. Nie wszystkie były tak przewidywalne, a to miła odmiana. Z drugiej strony, Boecker trochę pomieszała. W pewnym momencie nie wiedziałam już, czy to iluzja, czy faktycznie to wszystko dzieje się naprawdę... Niektóre sceny można by troszkę lepiej rozpisać. Te drobne minusy trochę zaważyły na moich odczuciach, ale można to wybaczyć i uznać ten debiut za całkiem mocny. Gdyby miała powstać następna część, o ile rzeczywiście autorka ma taki zamiar (bo nie wiem), całkiem możliwe, że skusiłabym się na jej kupno. Ale wydaje mi się, że pozostawienie tego w taki sposób nie jest lepszy. Nie moja powieść, ale Elizabeth swoje przeszła.
Czy poleciałabym tę książkę? Owszem. Każdemu? Raczej tak. Jest ciekawa, wciąga, mile przy niej spędziłam czas i zapamiętałam. Niby ksiżżka jakich wiele, lecz poświęciłam na jej skończenie calutki ranek, potem popołudnie na plaży. Obym częściej trafiała na tak magiczne lektury.
Tytuł
oryginału : The Witch Hunter
Autorka
: Virginia Boecker
Wydawnictwo
: Jaguar
Przekład
: Grzegrz Komerski
Ilość
stron : 396
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz