środa, 30 kwietnia 2014

Córka samuraja

Pisarze lubią osadzać swoje opowieści w barwnych czasach, często bardzo odległych od współczesnych. W wielu książkach czujemy tę fantastyczną atmosferę towarzyszącą starożytnym ruinom, dawnych tradycji... od razu widać, że autor się interesuje i wie co pisze. Najpowszechniejsze są chyba Grecja, Rzym, ewentualnie Francja, Niemcy. Przeszłość jest równie pociągająca, jak przyszłość. Są na szczęście również pisarzy, którzy wolą Azję. Tak się składa, że historia Azji bardzo się różniła od Europy, czy nawet Stanów. Zwłaszcza XIX wiek, który był po prostu wielkim przełomem dla Dalekiego Wschodu.
Córka samuraja to niecodzienna powieść, napisała przez Lesley Downer. Chociaż jej matka jest Chinką, ona pokochała Japonię i pisze wspaniałe powieści o tym kraju. Jej książki mają w sobie "to coś" - nie chodzi mi do końca o dobrych bohaterów. Lesley Downer w swoich książkach ukazuje historię Kraju Kwitnącej Wiśni. W Córce samuraja spotykamy Japonię ogarniętą wojną pełną sprzeczności. Japończycy zaczynają walczyć przeciwko sobie, z jednej strony pragnąc powrotu swojej siły - tych wspaniałych czasów, kiedy rządzili samurajowie, kiedy najważniejszy dla mężczyzny był honor. Druga strona pragnie pójść w ślady Amerykanów oraz Francuzów. Nie chodzi o kulturę, lecz o wolność dla ludzi, którzy honor stracili.
Główny wątek jest zaplątany w ten surowy spór; Taka to młoda dziewczyna, córka sławnej gejszy i znakomitego generała. Jej życie momentalnie się zmienia, kiedy pewnego dnia poznaje Nobu, patykowatego chłopaka, który ratuje ich przed jednym z buntowników. Zostaje on w jej domu, jako służący. Zaczynają się przyjaźnić, Taka chętnie uczy go pisać i czytać. Między dwojgiem młodych ludzi zawiązuje się prawdziwa więź, niezrozumiała dla ówczesnych Japończyków.
Niestety, Nobu zostaje odprawiony z domu, kiedy brat Taki przyłapuje ich na wspólnej nauce. Całe to rozstanie oraz nieoczekiwane spotkanie w letnie święto, nawiązuje do pięknej japońskiej legendy o Księżniczce Tkaczce i Pasterzu. Tutaj autorka wykazała się niezwykłą wiedzą na temat tradycji, czy choćby legend, których Japończycy mają na pęczki. Co więcej, opisuje te czasy z wielką dokładnością, aż nasza wyobraźnia, bez najmniejszego trudu, zabiera nas do XIX wieku: dzielnic rozkoszy, gejsz, brudnych miasteczek, pól, samurajów, świątyń. Dla każdego zainteresowanego to prawdziwa skarbnica wiedzy!
O historii Taki i Nobu można pisać bez końca. On zaciąga się do wojska, ona jest sprzeda innemu mężczyźnie. Jej ojciec ściąga na siebie coraz więcej wrogów, czego nie ujdzie jej nie zauważyć. Wydawać by się mogło, że te dwa światy zupełnie do siebie nie pasują. Jednak każde z nich cały czas przypomina sobie wspaniały czas spędzony w swoim towarzystwie. Wraz z biegiem wydarzeń będziemy śledzili dokładnie każde ich posunięcie. Nasze serce będzie biło coraz szybciej, aby wreszcie znaleźć upragnione wątki, gdy tych dwoje wreszcie się spotyka.
Bohaterzy drugoplanowi są niemniej fantastyczni. Matka Taki, Fujino to znakomita gejsza, bardzo znana. Odnalazła prawdziwą miłość w jej ojcu - generalne Kitaoka. Przedstawiona jest jako niezwykle namiętna i niewyczerpana. Rodzice Taki są sobie przeznaczeni i pomimo lat, nie umieją o tym zapomnieć.
Książka oprócz dobrej fabuły i fantastycznego stylu Lesley Dower ma klimat. Zdarzają się smutne wątki, np. wyjazd ojca Taki na wojnę, smutne pożegnanie Nobu. To nadaje Córce samuraja pewnej szczypty dramatyzmu, dzięki czemu książka staje się bardziej rzeczywista. To samo życie, nie mniej, nie więcej. Może dlatego ta książka jest taka dobra? Bo nie ma tam niepotrzebnych konfliktów, zamieszania? Jest sam smak, aż chce się czytać.
Z pewnością oceniłabym ją 9/10. To wedle mnie wysoka ocena i jak najbardziej zasłużona.


piątek, 18 kwietnia 2014

Eragon

Eragon jest raczej pozycją znaną, na podstawie tej książki powstał również film. Oglądałam go, jednak było to dość dawno temu. Większość z nas słyszała choćby o filmie - jest to książka fantasy, skupiająca się na magii oraz smokach. Ale co poza tym można powiedzieć?
Znacznie więcej. Eragona napisał piętnastoletni Christopher Paolini. Z pewnością nie on jeden jest młodym pisarzem, lecz zbudował w swojej powieści nieprawdopodobnie dobrą fabułę opierającą się nie tylko na pojedynkach i młodzieżowych problemach - czego można się spodziewać po większości książek napisanych przez młodzież; ale na skomplikowanych zasadach Jeźdźców, pełnokrwistych postaciach oraz wspaniałych opisach, czy wartkiej akcji. To dało nam fajny, bardzo strawny efekt.
Eragon pochodzi z biednej rodziny, a wychowało go wujostwo. Poznajemy go jako odważnego, umiejącego o siebie zadbać chłopaka. Lubi polować, chodzić po lesie, dobrze strzela z łuku. Mogłoby się więc wydawać, że duże jajo leżące w lesie (do którego nikt nawet nie chce się zbliżać), znalazł przypadkiem. Najdziwniejsze jest jednak to, że jaja nie da się w żaden sposób zarysować, a jego kolor jest niespotykanie niebieski. Od tego zaczyna się cała przygoda Eragona - pewnej nocy, z jaja wykluwa się mały, błękitny smok.
Od tego momentu jego życie momentalnie się zmienia. Najpierw ukrywa smoka, do którego z każdym dniem przywiązuje się coraz bardziej, później znajduje przyjaciela w wioskowym bajarzu, Bromie.
Ale nie wszystko toczy się tak dobrze, jakby mogło być. Smok zaczyna szybko rosnąć, nie da się zacierać jego śladów. Z tym Eragon mógłby sobie jeszcze poradzić. Najgorszym problemem okazują się być tajemnicze, złowrogie postaci, które go szukają. Pewnego razu, Eragon wracając do domu, trafia jedynie na zgliszcza. Jego wuj umiera zaledwie dwa dni później, na skutek okropnych obrażeń... Owładnięty zemstą Eragon, rusza za morderczymi kreaturami. Towarzyszy mu oczywiście jego smok i Brom, który okazuje się być kimś znacznie więcej, niż zwykłym bajarzem.
Fabuła jest o wiele bardziej rozbudowana, to zaledwie pierwsze rozdziały książki. Dalsza część skupia się na ich podróży, gdzie nie braknie kolorowych, rozbudowanych opisów. Nawet jeśli się zgubimy, na początku książki mamy czytelną mapkę, z której za każdym razem możemy odczytać położenie naszych bohaterów. Oni natomiast, spotkają na swojej drodze wrogów, przyjaciół i stworzenia, o których słyszeli tylko w baśniach.
Tak więc, jak wynika z powyższego opisu, książka jest warta przeczytania. Jeśli chodzi o styl autora, jest ciekawy, chociaż moim zdaniem nie powala na kolana. Owszem, bohaterzy mają poczcie humoru, jednak narracja jest trochę sztywna.
Podoba mi się nabór postaci. Zaczynając na ludziach, poprzez smoki i elfy, a kończąc na krasnoludach. Jeźdźcy to ludzie, którzy przywiązani są do smoków w sposób umysłowy. Eragon jest jednym z pierwszych po nieokrzesanej próbie zabicia wszystkich innych, przez złego króla Galbatorixa. Dlaczego to zrobił? O królu wiemy niewiele, ale na pewno to, że chce stać się najpotężniejsza istotą w państwie.
Postacie drugoplanowe są przyjazne, wśród nich z pewnością można odnaleźć swojego ulubieńca. Osobiście najbardziej polubiłam smoka Eragona - Saphire. Jest inteligenta, choć nie brakuje jej czułości, którą często okazuje swojemu nieodpowiedzialnemu Jeźdźcowi.

Oceniając tę książkę, chętnie pomogę sobie skalą. Z głośnymi oklaskami stawiam 9/10. Do pełnej dziesiątki zabrakło mi bardziej luźnego tonu narratora. Biorąc pod uwagę, że tą grubą książkę napisał 15-latek, jestem pod wrażeniem. Sama lubię pisać opowieści, jednak nie sądzę, aby było mnie stać na rozbudowanie tak fantastycznego świata przedstawionego...

wtorek, 8 kwietnia 2014

W Japonii, czyli domu.

Jeśli ktoś czyta moje wpisy od dłuższego czasu, bądź natknął się na mnie po raz któryś, chyba wie o mojej fascynacji Japonią. Moja tak zwana "mania", która ostatnio przeszła w stan czystej ciekawości kulturą i historią, domaga się więc kolejnej dawki informacji o Kraju Kwitnącej Wiśni. Doskonałą ku temu okazją były moje urodziny i od dobrej koleżanki dostałam właśnie książkę o takiej tematyce.

W Japonii, czyli domu to książka biograficzna (nie posiada fabuły) napisana przez Rebeccę Otowa - Amerykankę, która przeprowadziła się do Japonii.
Książka pomimo zaledwie 180 stron, przedstawia Japonię, a zwłaszcza społeczeństwo japońskie, z całkiem innej perspektywy niż większość otaku uważa. To spojrzenie oczami gajina na świat do którego wepchnął się na własne żądanie i do którego tak trudno jest się dopasować. Czytając tę książkę poczułam się jakby ktoś oblał mnie kubłem zimnej wody, ale co dziwne, wcale mnie to nie zniechęciło to tworzenia dalszych planów w przyszłość, związanych ze studiami filologii japońskiej.
Rebecca przybyła do Japonii jako studentka w 1976 roku. Japonia wyglądała znacznie inaczej niż teraz, była przede wszystkim jeszcze krajem niechętnie idącym za zmianami, wolała dalej opierać się na tradycji, która dzisiaj powoli zanika. Młodzież nie farbowała jeszcze włosów, przez co jak każdy "obcy" Rebecca wyróżniała się wzrostem oraz kolorem włosów. Opisuje jak bardzo było jej ciężko przezwyciężyć samotność, która nie chciała na długo jej opuścić, bo nawet po wyjściu za mąż miała z nią problem. Ale to nie wszystko, ponieważ młodziutka studentka poznała swojego przyszłego męża - o ironio - który pochodzi z liczącej sobie wieki rodziny Otowa. Domek do którego się przeprowadzają jest miejscem o który dbało kilkanaście pokoleń w tył, co z resztą wyraźnie widać.
Musimy sobie zatem wyobrazić ten pełen bólu czas, kiedy ta dziewczyna musiała podporządkować się teściowej, kiedy musiała nauczyć się niezrozumiałej tradycji i zawsze się uśmiechać, czy być potulną jak baranek. Opisując ten czas wprowadza nas w tajniki japońskiej kultury, opisując wszystko po kolei i - bardzo dokładnie. Dzięki temu mamy szansę wyobrazić sobie ile trudu musiała władować w maniery, kuchnię, problemy z dialektem, którego nie zrozumiała i wieloma innymi sprawami, często śmiesznymi, bądź bardzo delikatnymi (jak dogadanie się z sąsiadami, bądź nauka przygotowywania potraw na pogrzeb); co więcej, przy opisywaniu piękna nie brakło również jej trzeźwej krytyki. Nie bała się pisać o zagubionym, zamkniętym społeczeństwie Japończyków, albo domu pełnym przeciągów i smutnych obowiązków (na przykład wymianą tradycyjnych, zasuwanych drzwi shoji, które trzeba umieć wyczyścić po zimie spędzonej w składziku). To czyta rzeczywistość, nie podrasowana historia na rzecz czytelników.
Spodobał mi się w miarę przejrzysty język pani Rebecci. Widać, że trzydziestolecie spędzone w Japonii odcisnęło na niej swoje piętno. Zauważa rzeczy, które ciężko jest dostrzec ludziom z Zachodu, ale nadal zostaje bardzo otwartą osobą, co jest niezrozumiałe dla Japończyków. To trudne być pomiędzy, z resztą również to odczytujemy z książki. Wiemy na prawno, że lubiła pisać tą książkę - raz wydaje się być nastój bardzo melancholijny, a później czytamy pełne buntu kłótnie z teściową. Nie mówię, że to źle! Po prostu ten charakter nadaje książce pewną zaletę. Nie wiemy w końcu czy Japonia jest krajem "złym", czy "dobrym". Jestem przekonana, że sama się o tym kiedyś dowiem, ponieważ zależy mi na zwiedzeniu tego kraju... Co do wszystkim innych czytelników, jestem pewna jednego. Istotnie jest to lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników tego dziwnego odległego kraju. Jeśli jednak nie interesuje Cię taka tematyka, to spokojnie możesz sobie odpuścić, chociaż... Jest to temat sprzeczny. Powiem tak: książka zawiera dużo ciekawostek i jest doprawdy ciekawa. Zachęcam ją do kupienia, aczkolwiek ciągły monolog o codzienności może znudzić poszukiwaczy mocnych wrażeń w literaturze.