Piekło w każdej religii (jeśli je posiada) jest karą, miejscem, gdzie będziemy cierpieli za popełnione w życiu grzechy ciężkie. Za morderstwa, kradzieże, bycie złym człowiekiem. Jak się jednak okazuje, w Piekle, a właściwie Niższej Arkadii, może być całkiem przyjemnie. Są tam piaszczyste plaże, najlepsze kluby, przystojne diabły i masa zabawy. A pośród tego wszystkiego Wiktoria - świeżo upieczona diablica.
Weronika umiera w dość niewyjaśnionych okolicznościach (co potwierdza sama Śmierć). Dziewczyna niewiele pamięta z tamtego wydarzenia, a my poznajemy ją już w piekielnym urzędzie, który do złudzenia przypomina naszą skarbówkę. Brzydki, rogaty demon uzmysławia naszej bohaterce, że nie żyje i od teraz pełnić będzie funkcję diablicy. Na czym to polega? Weronika będzie musiała targować się z aniołami o kolejne dusze zmarłych, zachęcając je oczywiście do pójścia do Piekła. O ile ma utrudnione zadanie (biorąc pod uwagę, że jest to przecież... PIEKŁO), to Niższa Arkadia okazuje się być prawdziwym rajem dla "strapionych" dusz. Dziewczyna ma tam wszystko, czego zapragnie. Plaże, kluby, sklepy, piękne widoki, niezła chata. Nie wspominając o nieprzyzwoicie przystojnym diable, który zrobi dosłownie wszystko, żeby ją uwieźć. Już sama nazwa "Los Diablos", mówi nam, że jest w pewien sposób spokrewniona z Los Angeles.
Wszystko byłoby jak marzenie, gdyby nie to, że Weronika umierać wcale nie chciała. Na Ziemi zostawiła starszego brata z instynktem tacierzyńskim, najlepszą przyjaciółkę i oczywiście chłopaka, na punkcie którego oszalała. Jak więc łączy to wszystko ze sobą? W całkiem łatwy sposób, przecież wystarczy zejść na Ziemię dzięki pomocy klucza, który tworzy jej drzwi do każdego zakątka świata (poza Niebem rzecz jasna) i do każdej osoby. Przy okazji nie raz wpakuje się w kłopoty, ciągnąc za sobą przystojnego Beletha o złotych oczach, czy też jego przyjaciela o skłonnościach do zniszczenia ludzkości i przejęcia władzy Szatana, Azazela.
Co jest najlepsze w tej książce? Zdecydowanie humor. Nie pamiętam, kiedy i czy w ogóle uśmiałam się tak przy jakiejś powieści. Autorka ma lekką rękę. Rzuca się w oczy, iż "ja, diablica" nie jest pisana jako poważne dzieło, gdzie wszystko ma być nienagannie logiczne. Żarty są naturalne, podobnie jak sama sceneria i bohaterowie, czy ich zachowanie. W końcu nie codziennie widzi się Napoleona, który utknął w wazonie, wsadzony tam przez zazdrosnego diabła. Tak, tak - autorka ożywia dobrze znam znanych bohaterów. Na balu u Lucyfera spotkamy postaci historyczne (jak np. Napoleona) lub te, których istnienia nie byliśmy do końca pewni. Wyróżnia się tutaj Kleopatra - druga diablica, przyjaciółka Wiktorii. Kochająca goliznę i złoto królowa jest tak samo zabawna jak Azazel, który zdecydowanie należy do najcharakterystyczniejszych bohaterów w tej fabule.
Oprócz tego, bardzo urzekła mnie okładka książki, na której widnieje zdjęcie kobiecej twarzy o krzywo ściętej, granatowej grzywce. Choć nie należę do osób oceniających książki po okładce, to właśnie ta powieść zwróciła moją uwagę swoją obudową.
Czy książka może się pochwalić czymś jeszcze oprócz humoru i bohaterów? Raczej nie jest ona dziełem wybitnym, a typowo rozrywkowym. Przecież fabuła nie jest nudna, nie wlecze się, ani nie rusza z kopyta. Z pewnością powoduje uśmiech na twarzy, ale czy na długo pozostanie w pamięci? Bardzo spodobał mi się styl Katarzyny Miszczuk (tak jak już wyżej nadmieniłam), ponieważ mam słabość do narracji pamiętnikowej. Mogłabym dodatkowo pochwalić autorkę za świetną wyobraźnię i dobre spisanie tego, co sobie wyobraziła. Zwłaszcza, że jest pisarką młodą, a debiutancką powieść napisała w wieku piętnastu lat. Jednak czasami wydawała mi się być zbyt prosta, nie mająca w sobie niczego głębokiego. Mimo wszystko, książka trafiła do mojej listy "ulubionych" i z niecierpliwością poszukam kolejnej części. Poleciłabym ją szczególnie osobom młodym lub wszystkim, którzy cenią sobie dobre komedie.
/Yori
Tytuł : ja, diablica
Autorka : Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo : W.A.B.
Ilość stron : 416

