Każdy chyba wie, że na Bliskich Wschodzie kobieta o silnym, niezależnym charakterze ma bardzo ciężkie życie. W kulturze muzułmańskiej nie istnieje przecież ona na wysokim statusie społecznym. Dlatego tyle razy słyszymy o ich tragediach oraz długich, trudnych podróżach, gdy uciekały od bestialskich mężów. Jednakże - spośród całej masy podobnych książek, jest jedna, którą mogę szczerze polecić. Nawet tym niezainteresowanym.
Poznajmy zatem Daryę, która opisze nam całe swoje życie. Od razu mówię, iż nie jest to powieść biograficzna. Główna bohaterka urodziła się w Afganistanie, w XIX wieku. Był to więc kraj nieco inny, niż teraz, chociaż prawa kobiet nie zmieniły się jakoś szczególnie. Dziewczynka wychowała się w małej wiosce, słuchając o wielkim świecie. Jej babcia - zanim osiadła w wiosce - zwiedziła już trochę i przekonywała wnuczkę, że nie jest ona taka sama jak jej matka. Faktycznie, Darya nie była posłuszna ojcu, często się buntowała i patrzyła innym w oczy, choć oczywiście nie powinna. Była jak chłopak, nie dziewczynka. Rodzina się jej wstydziła. Dlatego czuła się niezrozumiana przez nikogo poza ukochaną babcią. Gdy jednak stara kobieta umiera, Darya musi dorosnąć. Jej życie staje się pasmem nieszczęść, kiedy to druga żona jej ojca przeklina ją na wieczne nieszczęście. Od teraz miała już znaczyć mniej niż pył pod kopytami wielbłąda.
Brzmi dość pospolicie, ale to nie prawda. Darya musi nauczyć się żyć z przekleństwem, co jest właściwie niemożliwe. Kiedy już traci nadzieję na szczęśliwe zamążpójście, ojciec wydaje ją za mąż za mężczyznę z plemienia nomadów. Okazuje się być on mężczyzną nieokrzesanych i wiecznie zagniewanym, staje się prawdziwym katem dla młodej jeszcze Afganki, która nie może urodzić mu dzieci. Zdesperowana - ucieka od niego. Byłaby zginęła, gdyby nie pewien przejezdny Anglik.
Czytałam tę książkę co najmniej trzy razy i za każdym zachwyca mnie tak samo. Nie jest ona sama w sobie skupiona na tragedii nieszczęśliwej afgańskiej dziewczyny. Autorka charakteryzuje ją jako silną kobietę. Raczej nieświadomie, Darya szuka własnego szczęścia, którego nie odnalazła do tej pory w swojej wiosce, gdzie się urodziła, ani nawet w swojej ojczyźnie. Po wyjeździe do Hindustanu (Indii), sama nie wie już gdzie jest jej ojczyzna i czemu tak bardzo zgubiła się sama w sobie. Linda Holeman porusza delikatne, kobiece struny: pragnienia bycia kochaną i akceptowaną. Ukazuje, co naprawdę potrafi zrobić zdesperowana, osamotniona osoba, żeby przeżyć. Szczęśliwie przeżyć.
Oprócz głównej bohaterki poznajemy wiele innych charakterów. W większości są one czymś mało istotnym, co wyłącznie kształtuje Daryę. Warto zwrócić uwagę na jej babcię - staruszkę tak podobną z charakteru do wnuczki. Być może to właśnie po niej, odziedziczyła ona charakter taki, jaki ma. Staruszka uczyła ją perskiego, opowiadała o dawnych dziejach i Anglii, z której pochodził jej ukochany. Kolejną osobą będzie ojciec męża - Kaled. Mężczyzna niezwykle poczciwy, ale tez uczciwy. Nigdy nie pozwolił źle pomyśleć o swojej rodzinie. Był jednym z nielicznych, którzy nie pomiatali Daryą. Prócz tej dwójki, najciekawszą postacią był także Anglik, który uratował dziewczynę przed śmiercią z pragnienia i wyczerpania. Oprócz tego, uwolnił ją on od zagrożenia ze strony męża, zapewnił namiastkę szczęśliwej przyszłości. Czemu więc Darya ją mimo wszystko opuściła, odpływając do Anglii z innym mężczyzną?
Wielkim plusem jest nastrój "Księżycowej klatki". Zmienia się on wraz z dorastającą bohaterką. Darya potrafi dostrzec wokół siebie najpiękniejsze krajobrazy. Opisywany przez nią Afganistan o delikatnych, czerwonych wzniesieniach, następnie egzotyczne Indie, czy chociażby obrzędy muzułmańskie ożywają w naszych oczach. Zadziwia mnie szczegółowość tych opisów, ponieważ autorka pochodzi z Kanady. Najbrzydziej przedstawiła wiktoriańską Anglię. Nie ze względu na własne odczucia, a z oczu przestraszonej Daryi, która brzydziła się swoją nową rolą w życiu. Wyjechanie z ukochanej ojczyzny było dla niej bardzo bolesne. Nic więc dziwnego, iż widziała Londyn jako wybiedzone miasto pod stalowym niebem. To wszystko złożyło się na tę fantastyczną, wciągającą i bardzo egzotyczną książkę. Gdybym miała się czepiać szczegółów, pewnie by się jakieś znalazły. Nie mam jednak zamiaru tego robić. Za każdym razem, gdy wracam do "Księżycowej klatki", przeżywam ją tak samo: gniew, poczucie niesprawiedliwości, wreszcie uśmiech i wzruszenie. Jedyne co najbardziej mnie zabolało i niezwykle zdenerwowało, to brak 100 ostatnich stron. Książka z biblioteki, wypożyczana wiele, wiele razy. Jest w opłakanym stanie, ostatnie kartki już fruwają. Starałam się być dla niej taka delikatna, ale i tak... się rozczarowałam. Choć znam zakończenie, nie przeczytanie go było przykre.
/YoriOryginalny tytuł : The Moonlit Cage
Autorka : Linda Holeman
Wydawnictwo : Świat Książki
Przekład : Bożenna Stokłosa
Ilość stron : 570
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz