Jesteście na lekcji, otacza was nudna senność. Cały czas patrzycie na nauczyciela, a ten... nagle znika. W jednej chwili jest, a w drugiej już go nie ma. Można chichotać, nerwowo obracać się dookoła siebie. "To jakiś żart, prawda?". Niestety, to nie jest żart, a nauczyciel nie wraca. Podobnie jak wszyscy dorośli.
Gone chciałam zrecenzować już dawno temu, jednak zawsze znalazło się coś ciekawszego. Jest to seria całkiem znana i z tego co wiem, lubiana. Dla wszystkich, którzy jeszcze nie mieli okazji jej poznać, chętnie wszystko streszczę, bo warto. Książka, podobnie jak Jutro, jest warta tej samej uwagi, bo w obu wypadkach głównymi bohaterami są młodzi ludzie, którzy nie mogą liczyć na pomoc ze strony dorosłych.Bohaterów jest wiele i gdybym miała określić któregoś, jako głównego z pewnością były to Sam Temple. Całkiem zwyczajny chłopak, który lubi surfować ze swoim najlepszym przyjacielem Quinn'em i rozmyślać o Genialnej Astrid. Tak naprawdę, to postaci jest naprawdę wiele i pojawiają się ciągle nowi. Narracja jest prowadzona w trzeciej osobie, co pozwala autorowi przeskakiwać z jednego ciągu zdarzeń, do drugiego. Z samego początku może to nas irytować, ale kiedy już się przyzwyczaimy, trafimy do świata w którym rządzą młodzi. Gdzie nie ma czegoś takiego jak "porządek", a spokojne dotąd Perdido Beach zmienia się w niespokojną ostoję rozwrzeszczanych, czy też przerażonych dzieciaków.
Książka już z samego początku zrobiła na mnie niezłe wrażenie. Chodziło raczej o dobry język autora, bo chociaż zdania są krótkie, to Michael Grant poradził sobie zwycięsko z każdym opisem, jak również zupełną swobodą. Skoro książka jest o młodzieży, jest tak też napisana. To ogromny plus, ponieważ nie wyobrażam sobie, by słowa w stylu "no co ty, stary?!" miało zastąpić coś w stylu "iście nieprawdopodobne", z czym już się kilkakrotnie spotkałam (może w bardziej delikatnej wersji). Chociaż Gone wygląda na grubą książkę, wcale taka nie jest. Dzięki dużym literom czyta się szybko, a strony lecą jedna za drugą. Nie spędzimy więc godziny na czytaniu jednego rozdziału. Ponad to sama akcja szybko nas wkręci. Tak jak napisałam powyżej, bohaterowie są sobą i mamy wspaniale rozpisane ich odczucia. Strach, bezradność, zagubienie to dopiero początek. Zniknęli wszyscy powyżej piętnastego roku życia, a ich świat zamknął się w szarawej barierze, odcinając Perdido Beach od reszty świata. Nie działają telefony, Internet, nawet telewizja. Najgorsze jest to, że oprócz czternasto i trzynastolatków, pozostały maluchy. Przez pierwszą część będziemy obserwować zdesperowanych bohaterów, którzy zmuszeni zostali do współpracy i sporządzenia nowej, chociaż z początku mało skutecznej gospodarki.
Czytając tę książka bawiłam się doskonale, przeważnie dzięki wielkiemu wyborowi postaci pierwszo- oraz drugoplanowych. Wśród tych zwyczajnych nastolatków pojawią się również osoby posiadające dziwaczne zdolności. Na skutek dziwacznego promieniowania, niektóre geny zaczynają mutować. Tak jak Sam potrafi tworzyć światło jedynie przy użyciu własnych dłoni, tak malutka dziewczynka strzela płomieniami, a Lana potrafi leczyć rany. Wśród nich wszystkich, znajdziemy osoby szczególnie nam bliskie, za których w szybkim tempie zaczniemy trzymać kciuki. O samej fabule mogę powiedzieć tylko jedno - trzyma w napięciu. Jak wkręcimy się w pierwszą część, zapragniemy mieć kolejne. Mogę obiecać, że druga jest jeszcze lepsza niż pierwsza.Minusów chyba nie ma, poza przeskakiwaniem z jednego pola akcji na drugie. W pewnej chwili byłam tym zniecierpliwiona, ponieważ autor w dalszych częściach coraz bardziej to wykorzystuje, zmieniając bohaterów jak rękawiczki. Towarzyszyło mi sfrustrowanie, gdy główna bohaterka walczyła ze złym gościem, a nagle akcja obracała się na drugi koniec miasteczka.
Książkę oceniam na spokojne 9/10 i mogę ją polecić każdemu. Chociaż jest pisana językiem prostym i młodzieżowym, nie powinno to przeszkodzić również dorosłym. Ostrzegam tylko przed jednym. Jeśli macie delikatny żołądek, nie czytajcie jej przy jedzeniu, ponieważ scen drastycznych nie zabraknie. Dodaje to pewnego, dramatycznego smaczku, jednak może obrzydzić. Kto to widział, by zmutowane robale zżerały chłopaka na oczach jego przyjaciół?
/Tsuki
Autor: Michael Grant
Ilość części : 6 (kolejno: niepokój, głód, kłamstwa, plaga, ciemność, światło)
Ilość stron: 400-500 (zależy od części)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz