Teatr jest nieodłączną częścią sztuki, nie tylko współczesnej. Pierwsze scenariusze wystawiano już przecież w Antyku. Ery się zmieniały, lecz sceny pozostały - nie te same, ale stworzone do jednego - do wystawiania sztuki. Nie ważne gdzie, ani kto jest aktorem. Ważne jest przesłanie, a te powinno trafiać do serca.
Lisa See należy do jednej z najbardziej rozpoznawalnych pisarek, jeśli chodzi o literaturę związaną z Chinami. Jej powieści dobrze się sprzedają i nic dziwnego. To kolejna powieść tej autorki, która bardzo przypadła mi do gustu. Spotkałam się ze znanym mi już w jej stylu opisem, czyli przede wszystkim zachowaniem ponadczasowego ducha Chin.
Peonia jest młodą dziewczyną, która właśnie wkracza w wiek dorosłości. To wielka chwila dla takich dziewcząt. Wraz z dorosłością nadchodzi bowiem małżeństwo. Z okazji tych urodzin, ojciec Peonii sprasza do ich rezydencji znane osobowości, rodzinę i wystawia sztukę o tytule Pawilon Peonii. Jest to historia bardzo popularna, opowiadająca o miłości między wykształconym Liu Mengmei a piękną, wrażliwą Du Liniang. Sztuka ta stała się inspiracją dla Lisy See, nic więc dziwnego, że odgrywa w powieści tak ważną rolę. Jest ona oparciem dla fabuły, powodem, dla którego wzruszona Peonia opuszcza swoje miejsce za parawanem i udaje się na spacer. W jednym z pawilonów spotyka młodego mężczyznę. Rozmawiają. Między nimi rodzi się uczucie, którego niestety nie będą mogli w sobie rozbudzić, choćby serce rwało się ku temu nie wiadomo jak. Peonia musi niebawem wyjść za mąż, za mężczyznę, którego nie zna i nie chce poznać. Szaleje z rozpaczy, rozmyśla o swoim poecie spotkanym w ogrodzie. Odmawia jedzenia. Jej jedynym zajęciem staje się zalewanie papieru swoimi uczuciami oraz rozszyfrowywanie ukochanego Pawilonu Peonii.
W tamtym czasie, w Chinach narodził się raczej niezdrowy, albo wręcz zatrważający trend dziewcząt umierających z miłości. To kolejna inspiracja, którą wykorzystała w swej powieści Lisa See. Zatem Miłość Peonii nie jest tylko mdłą opowiastką o niespełnionej miłości. W jej kartkach skrywają się najróżniejsze emocje, które szarpały moim sercem. Zmuszały do płaczu, śmiechu, wzruszenia. Książka z całą pewnością jest emocjonująca. Oto trzy Chinki poślubione jednemu mężczyźnie nie mogą zaznać szczęścia. Jedna po drugiej, marnieją w oczach, aż pierwsza (już po śmierci) postanawia pomóc trzeciej osiągnąć szczęście. Ucząc się na poprzednich błędach, wreszcie może uszczęśliwić swojego męża.
Czytając to nieco rozległe streszczenie, łatwo można dojść do wniosku, iż Miłość Peonii naprawdę przypadła mi do gustu. Nie chodzi wyłącznie o tą emocjonalną stronę, czy powiązanie z kulturą dalekowschodnią, która jest bliska mojemu sercu. Peonia jest kobietą, jak każda inna kobieta. Pragnie ciepła mężczyzny, jego miłości i chce go uszczęśliwiać. Pech sprawia, że nie jest jej to dane, a ona zachowuje się jak zwyczajna kobieta: cierpi. Poza tym, jest niezwykle odważna. Wyraża swoje zdanie o miłości, chociaż jako pannie jej to nie przystoi. Zajmuje się poezją, podczas gdy tradycjonaliści pragną znów zamknąć kobiety za murami domów. To walka nie tylko o jej uczucia, lecz społeczność kobiet. Książka ta niesie w sobie bardzo ciekawe przesłania, a te trafiają prosto w serce.
Bardzo mile wspominam powieści Lisy See i żałuję, iż autorka ta ma ich tak niewiele. Podobnie jak Anchee Min, zajmuje na moich pułkach poświęconych Azji honorowe miejsce. Miłość Peonii mogę polecić każdej z nas. Miejscami może wydawać się niezrozumiała (niestety), ponieważ opisane są tam zaświaty wywodzące się z buddyzmu. Warto więc najpierw nieco poczytać o chińskich wierzeniach przechodzenia na drugą stronę, a powieść okaże się mniej skomplikowana (choć autorka stara się czytelnie opisywać zaświaty i zgrabnie tłumaczy cel niektórych zabiegów). Pewnie jeszcze kiedyś wrócę do tej książki. Na razie wiem jedno - bardzo zaostrzyła mój apetyt na poznanie Pawilonu Peonii oraz przeżycia na własnej skórze tej pierwszej miłości. Mam to szczęście, że jest ona dopiero przede mną.
Tytuł oryginału : Peony in Love
Autorka : Lisa See
Wydawnictwo : Świat Książki
Przekład : Anna Dobrzańska-Gadowska
Ilość stron : 390
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz