Jestem w takim wieku, że środowisko moich rówieśników nie zalicza się do
ludzi szczególnie myślących. Jeżeli już zdarzy się jakiś wyjątek,
zostaje on pochłonięty przez cały natłok bezmyślnych osobników. Jako
osoba stojąca z boku, często obserwuję innych i czuję się ich
zachowaniem albo zażenowana, albo rozbawiona. Rzecz jasna, ja również
nie jestem święta. Kto nie lubi sobie przekląć? Problem nie tkwi w tym,
żeby tylko i wyłącznie mówić jak dama dworu, czy nasza znienawidzona
polonistka. Jednak dziwi mnie, kiedy w ogóle nie wyrażamy się w sposób
zrozumiały dla innych. Jakby nie patrzeć, mówimy jednym z
najpiękniejszych języków. Czy znamy zalety posługiwania się delikatną
sztuką perswazji i retoryki? A co to w ogóle jest, można by zapytać...
Retoryka jest sztuką wymowy i to nie byle jaką. Chodzi o to, aby mówić ładnie i poprawnie. Jest ona praktykowana już od starożytności, kiedy
to była jednym z najpowszechniejszych przedmiotów nauczania. Moje
osobiste zdanie jest takie, że dzisiaj również powinniśmy mieć zajęcia
jej poświęcone. Ludzi, którzy opanują te zasady, można z łatwością
odróżnić od innych (chyba, że mówią tak wyłącznie w razie potrzeby, ale
to też można przyuważyć). W takim razie,przechodząc do tych zasad: przede wszystkim trzeba mówić poprawnie językowo i stosownie do danej sytuacji oraz grupy słuchaczy. Przykład? Inaczej będziemy mówili do ludzi
uczonych, inaczej do uczniów. Nie chodzi tutaj o ich pozycję w
społeczeństwie, a raczej umiejętność zrozumienia danego tematu, słowa
itp.
Skoro już mówimy pięknie, trzeba zadbać o jasność tej wypowiedzi.
Ludzie powinni nas rozumieć, a skoro jest to sztuka wymowy,
trzeba się naprawdę postarać. Dotyczy to także ozdobności, a więc
estetyka tego wszystkiego, co chcemy przekazać. Brzmi skomplikowanie?
Być może. Ale jest to jednocześnie sztuką, której można się nauczyć.
W takim razie zadajmy sobie pytanie, po co nam jest to
potrzebne? Czytelnicy, którzy nie widzą w tym sensu, tutaj również go
nie odnajdą - ponieważ mówić poprawnie po prostu się powinno. Przede
wszystkim, w ten sposób reprezentujemy sobą jakiś stopień znajomości
ojczystego języka oraz tego, czego się do tej pory nauczyliśmy. Również w sensie kulturalnym. Osoby,
która mówi zrozumiale i estetycznie, słucha się z większą przyjemnością,
niż koleżanki przeklinającej co drugie słowo. Przynajmniej ja odnoszę
takie wrażenie. A jestem przekonana, że przy rozmowie o pracę lub
podczas miłej konwersacji z kimś starszym, takim językiem będzie nam się
sprawniej porozumiewać (nie mówiąc już o wrażeniu, jakie wywołamy). Druga
sprawa to nasza kultura osobista. Jej też nigdy za wiele.
Do czego jeszcze retoryka może się przydać? Oczywiście do manipulacji
językowej lub też perswazji. Jeżeli nie wiemy na czym to polega, to
najlepszy przykład możemy spotkać przed wyborami
prezydenta Rzeczpospolitej. Oboje kandydatów stosuje chwyty nie tylko
retoryczne, ale częściej wolą posługiwać się erystyką
(oddziaływaniem na słuchaczy emocjami, to jakby przeciwieństwo
retoryki). Jest to dla wręcz niesmaczne, gdy oglądając debatę obserwuję
grę dwóch polityków, którzy odbijają między sobą piłeczkę. Z drugiej
strony, właśnie o to chodzi. Po to stosujemy te wszystkie zasady - aby
przekonać słuchaczy do swojego zdania. To jest właśnie perswazja i
jeżeli nauczymy się stosować choćby retorykę, mamy większe szanse
powodzenia (o czym napisałam powyżej).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz