środa, 18 maja 2016

Co to znaczy fantasy?

Co właściwie rozumiemy poprzez pojęcie "fantasy" jako gatunek literacki lub filmowy? Mi kojarzy się on ze smokami, elfami oraz niecodziennymi światami wykreowanymi przez autorów. Pewnie większość z nas pomyślała o tym samym. Oczywiście, "fantasy" ma wiele znaczeń i nie polega wyłącznie na opisywaniu czarów. "Harry Potter" i "Władca Pierścieni" mogą pozostać najbardziej rozpoznawalnymi dziełami gatunku, ale to nie znaczy, że jest także stereotypem, wedle którego pisze się fantastykę. W tej chwili właśnie to zajmuje moje myśli i zaczynam się zastanawiać nad magią tych smoków i elfów. Chociaż uważam się za prawdziwą miłośniczkę tegoż gatunku, wcale nie przeczytałam tak wielu książek, bym mogła się nazwać znawczynią. W sumie, to wielki plus, bo wiele mnie jeszcze czeka do poznania.

Fantasy - gatunek literacki lub filmowy używający magicznych i innych nadprzyrodzonych form, motywów, jako pierwszorzędnego składnika fabuły, myśli przewodniej, czasu, miejsca akcji, postaci i okoliczności zdarzeń. <-- Tego właśnie dowiedziałam się od cioci Wikipedii. To suchy fakt, który możemy co najwyżej wpisać do zeszytu, jako zadanie domowe. Chcąc przybliżyć jego dokładne znaczenie dla wszystkich, którzy jeszcze nie zrozumieli - fantasy można nazwać wszystko, co w swojej fabule zawiera wątki nadprzyrodzone, takie jak magia (wróżki, magowie i inne bzdety), ale nie tylko jako bohaterów. Jeżeli mamy całkiem zwyczajnych ludzi, którzy nie potrafią czarować, aczkolwiek żyją w świecie, który naprawdę nie istnieje to można to uznać za fantasy. 
    Gatunek ten nie jest wyłącznie odpowiedzialny za to co wyżej napisałam. Doskonale znane nam są horrory oraz sci-fi (science fiction) i wiele ludzi myli te trzy pojęcia. Prawda jednak jest taka, iż oba należą do jakiegoś podgatunku fantasy (bo przecież duchy to forma nadprzyrodzona, jakby nie było, a często wyobraźnia pisarzy sci-fi łączy się z wymyślaniem nowego życia na innej planecie). 
 
Skoro już nie kojarzymy fantasy jedynie ze smokami i elfami... A może jednak? W końcu, ten kto się nie bardzo na tym zna i nie lubi, widzi jedynie J.R.R. Tolkiena oraz J.K. Rowling, którzy stali się wzorcem dzisiejszego fantasy. Nie każdy musi przepadać za fantasy w czystej postaci. Nudzi go to/męczy/zupełnie nie interesuje. Owszem, tacy ludzie są całkiem liczni! Nie raz się już z tym spotkałam. Nie musimy takiego kogoś zmuszać do czytania fantastycznych przygód naszych ulubionych bohaterów, ale można zaproponować inne tytuły, choćby naszą polską "Achaję" autorstwa Ziemiańskiego (o której z resztą mam bardzo dobre zdanie). Zamiast "Władcy Pierścienia" polecam również "Zwiadowców", a jeśli chodzi o literaturę dziewczęcą, to warto poznać "Skrzydła Laurel" - chociaż to jest już o wróżkach (w nieco innej postaci co prawda). Podobnych tytułów jest naprawdę wiele. Warto zapytać kogoś w księgarni lub bibliotece, bądź znajomego, który się orientuje. Nie mówią one o niczym z natury bardzo magicznym (pomijając "Skrzydła Laurel"), a przy okazji nie zanudzą początkujących czytelników. Jak już wyżej wspomniałam : fantasy to nie tylko wróżki i smoki, ale również niezwykłe przygody, bohaterowie, całkiem inne czasy oraz cała masa oryginalnej wyobraźni autorów. 

Poprawna polszczyzna kluczem do sukcesu.

  Jestem w takim wieku, że środowisko moich rówieśników nie zalicza się do ludzi szczególnie myślących. Jeżeli już zdarzy się jakiś wyjątek, zostaje on pochłonięty przez cały natłok bezmyślnych osobników. Jako osoba stojąca z boku, często obserwuję innych i czuję się ich zachowaniem albo zażenowana, albo rozbawiona. Rzecz jasna, ja również nie jestem święta. Kto nie lubi sobie przekląć? Problem nie tkwi w tym, żeby tylko i wyłącznie mówić jak dama dworu, czy nasza znienawidzona polonistka. Jednak dziwi mnie, kiedy w ogóle nie wyrażamy się w sposób zrozumiały dla innych. Jakby nie patrzeć, mówimy jednym z najpiękniejszych języków. Czy znamy zalety posługiwania się delikatną sztuką perswazji i retoryki? A co to w ogóle jest, można by zapytać...

   Retoryka jest sztuką wymowy i to nie byle jaką. Chodzi o to, aby mówić ładnie i poprawnie. Jest ona praktykowana już od starożytności, kiedy to była jednym z najpowszechniejszych przedmiotów nauczania. Moje osobiste zdanie jest takie, że dzisiaj również powinniśmy mieć zajęcia jej poświęcone. Ludzi, którzy opanują te zasady, można z łatwością odróżnić od innych (chyba, że mówią tak wyłącznie w razie potrzeby, ale to też można przyuważyć). W takim razie,przechodząc do tych zasad: przede wszystkim trzeba mówić poprawnie językowo i stosownie do danej sytuacji oraz grupy słuchaczy. Przykład? Inaczej będziemy mówili do ludzi uczonych, inaczej do uczniów. Nie chodzi tutaj o ich pozycję w społeczeństwie, a raczej umiejętność zrozumienia danego tematu, słowa itp. 
   Skoro już mówimy pięknie, trzeba zadbać o jasność tej wypowiedzi. Ludzie powinni nas rozumieć, a skoro jest to sztuka wymowy, trzeba się naprawdę postarać. Dotyczy to także ozdobności, a więc estetyka tego wszystkiego, co chcemy przekazać. Brzmi skomplikowanie? Być może. Ale jest to jednocześnie sztuką, której można się nauczyć. 
   W takim razie zadajmy sobie pytanie, po co nam jest to potrzebne? Czytelnicy, którzy nie widzą w tym sensu, tutaj również go nie odnajdą - ponieważ mówić poprawnie po prostu się powinno. Przede wszystkim, w ten sposób reprezentujemy sobą jakiś stopień znajomości ojczystego języka oraz tego, czego się do tej pory nauczyliśmy. Również w sensie kulturalnym. Osoby, która mówi zrozumiale i estetycznie, słucha się z większą przyjemnością, niż koleżanki przeklinającej co drugie słowo. Przynajmniej ja odnoszę takie wrażenie. A jestem przekonana, że przy rozmowie o pracę lub podczas miłej konwersacji z kimś starszym, takim językiem będzie nam się sprawniej porozumiewać (nie mówiąc już o wrażeniu, jakie wywołamy). Druga sprawa to nasza kultura osobista. Jej też nigdy za wiele.

   Do czego jeszcze retoryka może się przydać? Oczywiście do manipulacji językowej lub też perswazji. Jeżeli nie wiemy na czym to polega, to najlepszy przykład możemy spotkać przed wyborami prezydenta Rzeczpospolitej. Oboje kandydatów stosuje chwyty nie tylko retoryczne, ale częściej wolą posługiwać się erystyką (oddziaływaniem na słuchaczy emocjami, to jakby przeciwieństwo retoryki). Jest to dla wręcz niesmaczne, gdy oglądając debatę obserwuję grę dwóch polityków, którzy odbijają między sobą piłeczkę. Z drugiej strony, właśnie o to chodzi. Po to stosujemy te wszystkie zasady - aby przekonać słuchaczy do swojego zdania. To jest właśnie perswazja i jeżeli nauczymy się stosować choćby retorykę, mamy większe szanse powodzenia (o czym napisałam powyżej).