Kiedyś mieszkałam w małej miejscowości w Kalifornii, gdzie pobliskie jezioro było tak naprawdę zatopioną doliną, w której niegdyś leżała wioska. Nawiedzały mnie widma tej podwodnej osady, co doprowadziło mnie do obsesji na punkcie opowieści o potopie, od arki Noego przez Atlantydę Platona aż po epos o Gilgameszu.*
Czytelnicy, którzy poznali serię "Upadłych" , mają szansę poznać następną, świetnie wykreowaną powieść przez tę samą autorkę. Tym razem mamy do czynienia z legendą znanej nam z baśni Atlantydy oraz dziewczyny, która być może posiada moc, by wznieść ją z powrotem z głębin oceanu. Owa bohaterka na imię ma Eureka i jest niezwykle energiczną, ciekawską świata dziewczyną. Przynajmniej do czasu, gdy jej matka umiera porwana przez falę. Jakimś cudem osiemnastoletnia dziewczyna przeżyła, podczas gdy Diana - nie. To powoduje u niej wyrzuty sumienia, zaczyna mieć myśli samobójcze i całkowicie wycofuje się z życia, które dotychczas prowadziła. Nie radzi sobie z rówieśnikami, rodziną, potem z najlepszym przyjacielem, bowiem Brooks po osiemnastoletniej znajomości, staje się złośliwym chamem. W dodatku w życiu Eureki pojawia się tajemniczy Ander o oczach tego samego koloru, co woda oceanu.
Być może Eureka lepiej by sobie z tym wszystkim radziła, gdyby mogła się wypłakać w czyjeś ramię, gdyby nie trwała tak uporczywie w swoim stoicyzmie. Jednak, jeszcze jako mała dziewczynka, zrozumiała, że płakanie jest po prostu zabronione. Tego nauczyła ją matka. Ta sama, która pozostawiła po sobie tajemniczą księgę napisaną w niezrozumianym niemal dla każdego języku, ciężki kamień w skrzyneczce, medalion i list. Eureka postanawia przetłumaczyć księgę. A ona - jak to bywa w fantastycznych powieściach - odpowie na chyba wszystkie pytania.
Porównując "Łzę" do "Upadłych" bardzo zadziwia mnie różnica między charakterami głównych bohaterek. Podczas gdy Lucinda jest zdezorientowaną nastolatką, Eureka jest typową buntowniczką. Wcale nie zamierza współpracować z masą psychologów, do których wysyła ją macocha. Jest zaledwie jedna cecha wspólna - zarówno Luce jak i Eureka posiadają taką moc, aby uratować świat. I chociaż w wielu książkach oraz filmach jest to po prostu przesadzone, tak "Łza" buduje klimat stopniowo, przekonując nas do tych niemożliwości, zwyczajnie ożywiając legendę.
Cenię sobie Lauren Kate, zdecydowanie jest jedną z moich ulubionych pisarek. Narracja jest prosta, ale opisy bogate. Nie brakuje autorce pomysłów na popychanie fabuły i nie jest to wymuszone. Czasami tylko bywało nudno, bywało wręcz irytująco, kiedy Eureka zamykała się sama w sobie, dusząc złość. Mi, jako nastolatce, pewnie jest o wiele łatwiej wczuć się w rolę głównej bohaterki. Generalnie, bohaterowie są ciekawi. Każdego (albo prawie każdego) da się polubić. W fabule jest tajemnica, jest nostalgia (nieodłączna z tematem śmierci), są emocje. Tę książkę wolałam czytać samotnie, w domowym zaciszu. Bywało, że wręcz chciałam, aby Eureka się rozpłakała mimo wszystko i jedne co mam Lauren Kate za złe, to chyba to, że tak bardzo utrudniła naszej bohaterce życie.
Wracając jednak do tej nudy - znalazła się jedna, mała wada, która nieco kłuła mnie w oczy. Początek książki jest ciężki do wbicia się. Brakuje dynamiki, a więc jednej z moich ulubionych cech powieści. Owszem, po przekroczeniu jednej trzeciej, idzie się wciągnąć wcale nie gorzej od ulubionych powieści. Tylko ten sam początek może odpychać. Ja czytałam "Łzę" po raz drugi. Wiedziałam co będzie potem, mniej więcej pamiętałam koniec. Cieszę się, że z niej nie zrezygnowałam mimo wszystko... bo chociaż nie zalicza się do moich ulubionych książek, czas przy niej spędzony na pewno nie był stracony! Okazała się być doskonała na wolne popołudnie i wieczór przy gorącej herbacie. Nie trudna, profesjonalnie napisana, ciekawa. Jakie było moje szczęście, gdy mogłam sięgnąć po kolejną część! Mam nadzieję, że koniec pozytywnie mnie zaskoczy (w porównaniu - niestety - do "Upadłych") i będę wspominała "Łzę" oraz "Wodospad" jeszcze dłużej.
Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na śliczną okładkę. Ostatnio robię to coraz częściej, ale zapewniam, że to czysty przypadek. Książki kupuję dla ich piękna wyłącznie wtedy, gdy nie mam żadnego pomysłu na inne kupno. Na "Łzie" okładka zachowała mroczną poświatę, z lekka rozjaśnioną i silnie kojarzącą się z zatopionym światem. Sukienka stojącej na środku dziewczyny jest po prostu piękna, gdy tak sobie po niej spływa. Wydaje mi się, że to jedna z ładniejszych książek, jakie stoją na moich półkach.
Tytuł oryginału : Teardrop
Autorka : Lauren Kate
Wydawnictwo : Galeria Książki
Przekład : Anna Studniarek
Ilość stron : 396
*Słowa autorki zawarte w rozmowie opublikowanej pod koniec książki.
