niedziela, 12 lutego 2017

Odziecko Odyna

Ostatnio zdradziłam listę książek, które w ostatnim czasie najbardziej mnie zainteresowały, żeby nie rzecz - pozbawiły tchu. Oprócz moich ulubionych pisarzy i ich dzieł, między powieściami fantasy, pojawiła się ona, jedna z tym, które uważam za najlepsze dzieło fantastyki. Świeża, dość popularna, oryginalna. Rzecz jasna, mówię o "Dziecku Odyna".


Tworząc równie ciekawe dzieło, musimy zacząć od ciekawych bohaterów. Hirka to szesnastoletnia dziewczyna. W sumie, to bardzo przypomina Merdię Waleczną: przyjazne usposobienie, choć raczej złośliwa z niej osoba. W dodatku ma burzę czerwonych włosów, których za nic nie może rozczesać. Dziewczyna mieszka sobie z ojcem w chacie na skraju wioski i oboje zajmują się leczeniem wieśniaków. Nazywają ją bezogoniasta, bowiem jako jedyne dziecko (chyba we wszystkich krainach Ym) nie ma ogona, który posiada każdy. Poza tym, Hirka już od dzieciństwa konkuruje ze swoim przyjacielem, dzieckiem rodu An-Elderinów. To oznacza, że w jego żyłach płynie krew dawnych bohaterów, a babka jest jedną z dwunastu osób, które zasiadają w Radzie. Na imię ma Rime i można go uznać za równie narwanego jak jego przyjaciółka.
   Przyznam szczerze, że początek był dla mnie niezwykle trudny. Książka nie ma zwyczajnego początku, autorka nie wytycza palcem "o, dokładnie tutaj się znajdujemy". Wchodzimy w świat Ym jak w coś naturalnego, jakby to była nasza rzeczywistość. W dodatku powieść oferuje nam tyle wątków fabularnych, że naprawdę się pogubiłam. Oczywiście - do czasu, bowiem świat przedstawiony jest wręcz niesamowity. Dawno, chyba od czasów przygody z  Eragonem, nie spotkałam się z tak porządnie przedstawionym światem stworzonym przez pisarza.
  Wracając jednak do fabuły, Cała sprawa zaczyna się komplikować. Otóż każdy, mając lat szesnaście, musi udać się na Rytuał, prosto w łapska Rady. Powierniczka Kruka wyczuwa, ile w tobie Evny i naznacza symbolem chroniącym przed ślepymi. Tutaj sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, prawda? Po pierwsze, kruki odgrywają w Dziecku Odyna szczególną rolę. Jak przystało na porządny świat przedstawiony, ma on swoją religię. Nasz Bóg, to ich Widzący. Widzący pod postacią kruka. Są one zatem zwierzętami świętymi na swój sposób. Po drugie, Evna to moc. Jest wszędzie i wszystkich wypełnia. Natomiast ślepi to naturalni wrogowie, których nie widziano od kilkuset lat. Cała rzecz tkwi w tym, iż Hirka nie ma w sobie Evny. Co zatem począć z osobą, która została wyjęta żywcem z mitologii i ludowych wierzeń?
   Nie zdradzając nic poza tym, zacznę opisywać swój zachwyt. Pomijając to, co opisałam wyżej, powiem wprost - książka jest interesująca. Początkowo skomplikowana, lecz wciąga. Pożera w całości. Odrywając się od codzienności, zanurzamy się prosto w inny świat, wcale nie rządzony przez smoki, czy elfy. Tym różni się od wielu pozycji fantastyki. To inny jej rodzaj, wcale nie opierający się na mitologii w tak oczywisty sposób. Tutaj autorka zaskakuje swoją wyobraźnią. Tworzy potężnych ślepych, doprowadza do wewnętrznych konfliktów, niemalże wojny. Znajdziemy wojowników oraz dzielnych bohaterów. I wreszcie tego złego. Poczynania ich wszystkich sprawią, iż będziemy obserwowali rozwój zdarzeń z zapartym tchem. 
  Druga sprawa, która strasznie spodobała mi się w Dziecku Odyna to naturalizm. Prawdziwy, niewymuszony. Sama psychologia bohaterów jest zajmująca. Jedni zabijają drugich, aby przeżyć lub być bezpiecznym. Siri Pettersen całkowicie pozbawia nas nadziei, że istoty ludzkiego pokroju są dobre. Być może niektóre, te o sztywnym kręgosłupie moralnym. Znaczna większość jednak woli go ugiąć. Z różnych powodów, czy to dla władzy, czy zwykłej zachcianki. 
  Zostałam lojalną fanką Kruczych Pierścieni i szczerze się do tego przyznaję, jeżeli jeszcze macie jakiekolwiek wątpliwości. To, że trafiłam akurat na Dziecko Odyna to zwykły przypadek, ponieważ książkę otrzymałam, a nie kupiłam. Strasznie się z tego cieszę! Może to jakieś przeznaczenie? Ważne jest, że czytam część następną.
Książkę polecam i uważam, iż powinna stać się obowiązkiem dla każdego fana fantastyki. Być może nie pokroju Władcy Pierścieni, czy Harry'ego Potter'a, ale uważam, że niewiele im odstępuje. Biorąc pod uwagę, iż oba te hity wypadły w moim odczuciu słabo, tym bardziej polecam Dziecko Odyna. Nie obiecuję, że trafię w wasz gust. Ale ja się bawiłam znakomicie. Warto spróbować.


Tytuł oryginału : Ravneringene. Odinsbarn
Autorka : Siri Pettersen
Wydawnictwo : REBIS
Tłumaczenie : Anna Krochmal i Robert Kędzierski
Ilość stron : 643