Budzicie się w miejscu, którego nie poznajecie. Nie wiecie nawet, kim jesteście. Cała wasza pamięć gdzieś wyparowała. Jedyną pomocą jest podejrzana kobieta. Opowiada wam o waszej przeszłości, ale skąd możecie wiecie, czy jej zaufać? Jak uciec z miejsca, z którego ucieczki właściwie nie ma?
Julka staje przed takim zadaniem. Budzi się w ośrodki o wdzięcznej nazwie "Druga Szansa", gdzie trafiają ludzie z zanikami pamięci, nie mający żadnej rodziny, ani nikogo, kto by się nimi zaopiekował. Ośrodek ten oferuje im pomoc za nic w zamian. Czy to nie brzmi dość podejrzanie? Jednakże Julka niczego nie pamięta i jedyna deska ratunku spoczywa w rękach kobiety, której nie ufa od samego początku. Jak można się niby odnaleźć w takiej sytuacji?
Poznałam Katarzynę Miszczuk dzięki "ja, diablica", gdzie zauroczyła mnie swoim humorem. Tutaj do czynienia nie mamy z komedią. Pierwsze, na co zwróciłam szczególną uwagę to klimat tej powieści. Tajemniczy i ciężki, jak przystało na dobry horror. Niestety, nie mogę powiedzieć, by bohaterowie jakoś szczególnie się wyróżniali. Julka jest zdezorientowana, co jest oczywiste. Szuka wyjaśnienia (nie od razu), buntując się przed posłusznym braniem leków i słuchaniem dorosłych. Rozumie, że coś jest nie tak, chociaż brakuje jej umysłu detektywa. Odnoszę wrażenie, iż autorka wręcz za bardzo ją tego pozbawiła, bowiem do niektórych faktów czytelnik dochodzi przed główną bohaterką. Jeśli chodzi o płeć męską, to dostajemy niezłego przystojniaczka, Adama. Chłopak generalnie jest buntownikiem. Tym bardziej dziwi, że przebywając już rok w Drugiej Szansie, niczego podejrzanego nie zauważył, a nawet jeśli - nie starał się tego poruszyć. Oczywiście, mogło to być związane z tajemniczymi postaciami, które nawiedzają bohaterów. Dla Julki jest to nie lada koszmar, gdy w zamkniętym pokoju dostrzega kobietę z włosami zasłaniającymi twarz, błagającą ją, by otworzyła oczy. Bohaterowie drugiego planu tworzą nieco ciekawsze towarzystwo. Niekoniecznie znajomi z ośrodka, ale szalona Magdalena i dziewczynka z autyzmem, Edytka. Obie zdają się znać prawdę, ale skąd?
Pomimo tego, iż książka wydała mi się zbyt prosta jak na historię z wątkami horroru, to podobała mi się - temu nie zaprzeczę. Przyczynił się do tego nie tylko klimat, ale również sama fabuła, bo była na swój sposób oryginalna. Ośrodek w środku lasu, gdzie otumaniają cię lekami, gdzie uczestniczysz w sesjach, które zamiast pomagać - bardziej przerażają. Prowadzą donikąd. Te upiory i koszmary oraz przeczucie o otaczającym cię kłamstwie. Świat przedstawiony jest świetnie opisany. Ponad to podobały mi się opisy co straszniejszych scen. Nie były wybitne, jednakże pobudzały wyobraźnię! Książka zawiera też świetne ilustracje.
Kolejnym ogromnym plusem jest zakończenie tej powieści. Kiedy wydaje się, że Julka z Adamem nie mają już żadnych szans, autorka decyduje się na kompletny zwrot akcji. Surrealistyczny świat nabiera sensu. Po drugiej stronie czekają istoty, które bardzo lubiły nawiedzać Julkę w jej koszmarach...
Bardzo lubię twórczość Miszczuk, choć nie przeczytałam jeszcze jej debiutanckiej powieści (mam jednak nadzieję, że się za to zabiorę). Kolejna książka z spod jej dłoni była dla mnie smaczkiem. Może zabrakło mi tego i owego, ale nadal pozostaję zadowolona. Pewnie za jakiś czas jeszcze wrócę do "Drugiej szansy". Kto wie, czy nie odkryję jej na nowo?
Autorka : Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo : Uroboros
Ilość stron : 330

