Chiny - co nam się z nimi kojarzy? Przeludnienie, zanieczyszczone powietrze, czy też tanie podróbki? Tym, lepiej zorientowanym, przyjdą na myśl być może fajerwerki, ryż lub inne wynalazki ze wschodu. Chiny są znane również z Konfucjuszem oraz jego zasadami, którymi się kierują. Niewielu jednak wie, iż to właśnie na tych zasadach opiera się dzisiejsza medycyna sądowa, którą niejako stworzył przecież... Chińczyk.
Song Ci nie należał do życiowych szczęściarzy. Aby znaleźć sobie pozycję na cesarskim dworze, musiał spędzić wiele czasu nie tyle na nauce, co uniknięciu kolejnego nieszczęścia. Książka zaczyna się od morderstwa ojca jego narzeczonej, w czasie, gdy do miasta powrócił jego dawny nauczyciel - sędzia Feng. Wcześniej chłopak uczył się w stolicy, jednak do powrotu zmusiła go żałoba dziadka. Niestety, jego ojciec uparł się, że do Lin'anu nie wrócą. Nie zdradził mu przyczyn, które sam Ci będzie musiał odkryć dopiero przy samym końcu powieści. Książka jest naprawdę obszerna i fabuła rozchodzi się wątkami niczym stare, rozgałęzione drzewo. Śmierć rodziców, hańba przez brata-mordercę oraz długi zmuszają bohatera do ucieczki z rodzinnej wsi i powrotu do stolicy, gdzie miał nadzieję zacząć nowe życie. Wraz z młodszą siostrą trafiają na barkę, a nią - ku celowi swojej podróży. Jednakże problemy nie znikają, lecz namnażają się. Żyją w skrajnym ubóstwie i praktycznie bez dachu nad głową. Dlatego Ci decyduje się zawrzeć układ z chytrym grabarzem Xu. Trzeba przecież wspomnieć, że chłopak ma niezwykły talent. Od zawsze lubił się uczyć i podziwiał Fenga, obserwując go przy pracy. Miał marzenia, aby zdać egzaminy na sędziego... posiadał więc niemałą wiedzę na temat medycyny sądowej. Potrafił oglądać zwłoki oraz stwierdzić, co było prawdopodobną przyczyną śmierci. Nic mu nie umknęło. Stąd też jego pseudonim, dzięki któremu szybko stał sławny.
Lubię tematykę Chin, a na książkę tę trafiłam całkiem przypadkiem. Chyba przeglądałam powieści Anchee Min dostępnych w Empiku. Chociaż nie przepadam za kryminałami, postanowiłam nabyć książkę i sobie przeczytać na ferie. Początek okazał się być naprawdę interesujący, ale to co powyżej napisałam, to zaledwie połowa 550-stronowej książki. Naszemu bohaterowi w końcu udaje się dostać do uczelni, chociaż nie zdradzę w jaki sposób. Tym bardziej, że później trafia już tylko na cesarski dwór, przerażony serią brutalnych morderstw... I jakby na tym ciekawość książki się kończy. Knucia, niedopowiedzenia, niezwykły przepych. Nic nowego, czego bym jeszcze nie wiedziała. Nie należę do wybrednych, bo bardzo lubię czytać (czytam właściwie wszystko). Jednakże mając w rękach powieść o Chinach - kulturze, która tak bardzo mnie interesuje, to troszeczkę się zawiodłam. Fabuła była naprawdę ładnie sklecona, lecz niemożliwie się ciągnęła. Owszem, wszystko złożyło się na niezwykły efekt końcowy (może nawet ciut przesadzony), ale zanim do wszystko zaczęło się składać w całość, można było się już zniecierpliwić.
Nie mogę jednak powiedzieć, że książka mi się nie podobała. Była na swój sposób niezwykle pociągająca. Zawiera wszystkie emocje i przyjemny obiektywizm, który potrafił ożywić naszego głównego bohatera oraz ludzi, z którymi się bliżej poznał. Druga sprawa to niezwykła dokładność autora. Antonio Garrido nie cofnął się przed szczegółowymi opisami rozkładających się zwłok, czy też skomplikowanemu rozumowaniu bohatera - Song Ci naprawdę istniał i to on stworzył podstawy tego, co dzisiaj nazywamy właśnie medycyną sądową. Pisarz przedstawił go w równie ujmujący, żywy sposób, jak Anchee Min Cesarzową Orchideę. Wykazał się doskonałą wiedzą o XIII-sto wiecznych Chinach, co wcale nie było łatwe, jak sam napisał w dziale "Od autora". Znalezienie szczegółowych informacji na temat Ci graniczyło z cudem. Opisuje również, jak widzi różnicę między gatunkami powieści i sprawnie tłumaczy znaczenie powieści historycznej, które szczerze mi się spodobało.
Cóż, jest mi trudno wystawić jakąkolwiek ocenę. Czytałam lepsze książki, ale ta powieść jest naprawdę fascynująca i napisana sprawnym, ciekawym językiem. Dlatego, chociaż raz zachowam się subiektywnie, zwalając winę na problematykę książki i postawię 7/10. Książka powinna trafić w gusta ludzi, którzy niezbyt szybko się zniechęcają i lubią kryminały, czy też interesują ich podobne zawody. Oni z pewnością będą się czuli jak ryba w wodzie. Jednak dla mnie powieść była nieco nudnawa i nie mam zamiaru tego ukrywać, chociaż sądzę, że niezbyt szybko ją zapomnę.
/Yori
Oryginalny tytuł : El Lector De Cadaveres
Autor : Antonio Garrido
Wydawnictwo : Albatros
Ilość stron : 535 (sama powieść, bez dopisków autora)
Gatunek : historyczne, kryminał, thriller