Kiedy ja ostatnio czytałam jakiś fajny kryminał? Oj, dawno... W sumie nie jest to gatunek, który bardzo lubię. Jedynym wyjątkiem są powieści Koontz'a, bo cenię sobie niezwykły talent tego autora. Dlatego, kiedy koleżanka podsunęła mi "Jedyną szansę", byłam naprawdę zaciekawiona. Spodoba mi się, czy jednak oddam po siódmym rozdziale?
Coben - nazwisko jakże znane i lubiane przez czytelników kryminałów. Nie spotkam się z nim po raz pierwszy, lecz po praz pierwszy czytam. Na początku spostrzegłam, że książka posiada prosty język, którym autor potrafił poruszyć do głębi. Fabuła jest przecież o mężczyźnie, dr Marc'u Seidman'ie, który stracił żonę oraz dziecko. Ba, sam został postrzelony. Książka napisana w pierwszej osobie była niezwykle uczuciowa, bo każda emocja opisana z punktu widzenia bohatera była czytelna. Marc obudził się w szpitalu, gdzie leżał w śpiączce. Po wybudzeniu dowiaduje się od funkcjonariusza FBI, że jego żona nie żyje, a malutka córeczka - zaginęła. Tak oto, mężczyzna który w życiu cenił sobie jedynie zawód oraz samego siebie, rusza w pościg za ludźmi, którzy porwali jego dziecko. Jest w stanie zrobić praktycznie wszystko. Coben wielokrotnie odwołuje się do czytelników - co by się stało, gdybyśmy i my stracili nasze jedynie, ukochane dziecko? Niestety, ja nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na to pytanie, przecież dzieci jeszcze nie mam. Mimo to książka stała się bardzo wciągająca i jedyne co odrywało mnie od lektury, to szkoła.
Chociaż nie mam wielkiego doświadczenia z kryminałami, to ten zaskoczył mnie ciągnął akcją. Co chwila zwrot akcji, jeden trop nachodzi na drugi, żeby w końcu okazał się mylny. Czytelnik ma jasno opisaną sytuację, a i tak nie potrafi sam dojść do tego, kto za tym wszystkim stoi. W dodatku, oprócz porwania malutkiej Tary, dochodzi wątek handlowania dziećmi z krajów trzeciego świata. Zdają się być ze sobą jakoś splecione, lecz do samego końca nie wiemy jak.
Marc jest bezsilny, bo co może zrobić? Porywacze zniknęli z jego córką oraz pieniędzmi wyłudzonymi od jego teścia. Żona okazała się mieć problemy psychiczne, pod jego domem krąży tajemnicza postać, a dodatkowo spotkał po latach swoją starą miłość. Całe osiemnaście miesięcy bez żadnego odzewu - samotne, uciążliwe życie... i nagle znów odzywają się porywacze: "CHCESZ MIEĆ OSTATNIĄ SZANSĘ?"
Nie ukrywam, nie lubię kryminałów (prócz pewnych wyjątków). Może nie tyle mnie nudzą, co irytują. To całe ukrywanie prawdy, owijanie jej w bawełnę i zazwyczaj nierozgarnięci bohaterowie. Ta książka jest inna. Nie nazwałabym jej ulubioną, ale jedną z lubianych. Czyta się szybko i przyjemnie. Jeszcze szybciej można utożsamić się z głównym bohaterem, który zrobił na mnie całkiem spore wrażenie. Nie odnalazł się jeszcze w roli ojca, Tara miała zaledwie sześć miesięcy, ale ryzykuje życie i poświęca wszelkie środki, aby ją odnaleźć. Prosi o pomoc starą znajomą Rachel, byłą funkcjonariuszkę FBI. Szybko się okazuje, że porywacze nie są amatorami i nie poradzą sobie bez niczyjej pomocy. Wybuchnie nie jedna strzelanina i wielokrotnie nadzieja głównego bohatera pozostanie złamana...
Moja ocena to 5/5. Praktycznie nie ma niczego, czego mogłabym się przyczepić. Prosty, ale jednocześnie rozbudowany świat przedstawiony. Niezależni, ciekawi bohaterzy. Kilka rozbudowanych wątków. Napięcie oraz ciekawość jaką wywołuje w czytelniku książka. To wszystko składa się właśnie na "Jedyną szansę", którą mogę polecić praktycznie każdemu, nawet nielubiącemu kryminałów. Sama się przecież przekonałam, że powieść jest naprawdę dobra. Ot taka, na chłodne wieczory przy kubku gorącej herbaty (z dreszczykiem emocji).
/YoriTytuł oryginału : No second chance
Autor : Harlan Coben
Wydawnictwo : Świat Książki
Liczba stron : 416
Gatunek : kryminał, akcja, dramat